Przejdź do głównej zawartości

Czas decyzji.



Wiecie czego najbardziej nie lubię?? 
Podejmowania decyzji.

Podejmowanie decyzji to najbardziej stresujące chwile w moim życiu.... Stresowałam się przy wyborze gimnazjum, później liceum i kierunku w liceum, przedmiotów zdawanych na maturze, tematu z j. polskiego na maturze, kierunku studiów, powrotu na studia, wyboru agencji, wyborze tematu pracy inżynierskiej (do której pisania już straciłam zapał) za każdym razem na teście abc na egzaminie czy sprawdzianie. To takie chwile gdzie czuje się pod presją, zaczynam gdybać i zastanawiać się - co w moim przypadku nie jest dobrym rozwiązaniem. A już wgl. jak coś polubiłam lub mi się podoba to jest wgl. kaplica. hahha Tak samo jest dzisiaj kiedy muszę wybrać pomiędzy rodzinkami, obie są przesłodkie oraz obie są totalnie różne. 

Co do moich poszukiwań prowadziłam kilka rozmów z różnymi rodzinkami, dostałam paręnaście propozycji czy pozytywnych odpowiedzi. Jednak rozmowę na Skype zdecydowałam się tylko  z trzema. 

#1 Rodzinka z Irlandii co.Cavan, 
HD pracuje w Dublinie pon-pt, 
HM jest organizatorką festiwali etc, pracuje głównie w weekendy
HK b, 3y/o, prześliczny cherubinek, z burzą blond loczków na głowie!
Mieszkają na wsi ok 120km od Dublina, samochód dla mnie 100e + extra za nadgodziny, utrzymanie czystości (w sensie to co nabrudzę to mam posprzątać i tyle), 2 off, płacą za przeloty,są przesłodcy! Nie mogłam przestać się uśmiechać podczas rozmowy, hości są młodzi i wyluzowani, mam być elastyczna - co na wiosce nie będzie wyczynem, hostka zaproponowała, że zawsze może załatwić wejście/bilet na koncert jeżeli będzie miała możliwość i mogę się czasem z nią zabrać do Dublina. 

#2 Rodzinka z UK, pod Londynem 
HD pracuje w Londynie
HM mama na pełen etat (trochę się tego obawiam)
HK b8,b5,g2 pomoc przy dzieciach rano przed szkołą, i po szkole, w czasie posiłków gównie, albo np ja się zajmuje chłopcami hostka dziewczyną lub na odwrót. Więc dużo czasu spędzałabym z hostką. Warunki 100f +extra za nadgodziny, 2 off - weekendy +może jeden dzień w tyg, 2 tyg wakacji z nimi w Portugalii, mają sprzątaczkę wiec tylko ogólne ogarnianie na bieżąco, płacą za przelot. 
Na początku rozmowy nie mieli obrazu mieli jakiś problem więc dziwnie się czułam, co więcej mieli listę pytań co jest na plus.  Pytali o moje doświadczenie i co mi się podobało w byciu au pair, co bym chciała robić będąc u nich, moje hobby, co będę robić w czasie wolnym - wspomniałam o pisaniu mojej niewydarzonej inż, czy mam prawko - host wspomniał, że mogą mnie ubezpieczyć do jego samochodu - w co nie wierzę bo będą ostre hajsy więc pewnie zrezygnują, a hostka stwierdziła że ona ma prawko i ona będzie jeździć swoim więc mi jest nie potrzebne - trochę niezręcznie, ale za to może mnie gdzieś podrzucić, no ale mają POCIĄG <3 w wiosce więc na mega mega plus, czy mam zamiar mieć gości w ich domu - ja że raczej nie no chyba, że bardzo chcą xd, na co host, że dobrze bo zna jedną rodzinę, których  au pair co tydzień miała kogoś na chacie i że to nie jest fajnie no bo to jego dom i on chce decydować, tak że ten, czy umiem pływać - mają jezioro za domem, czy umiem gotować i że mogą mnie nauczyć, No i będą mnie ostro soszajlaizing z ich rodziną i znajomymi - nie powiedzieli tego dosłownie, ale mam spędzić weekend z nimi i ich rodziną, a później 2 tyg w Portugalii z nimi i ich rodziną - więc hop hop czyżby było traktowanie jak członka rodziny ???

#3 Rodzinka z UK, okolice Londynu/Oxfordu
HM mama na pełen etat
HD pracuje
HK 7g,5g,1b podobnie jak wyżej jeżeli chodzi o obowiązki, 2 tyg wakacji z nimi Devon, Kornwalia, + samochód, ale nie na wyłączność więc też wszystko zależy od nich. Płacą za przelot lub za kurs. Jednak nie wiem nie poczułam tego ciepełka co przy dwóch wcześniejszych rodzinkach. 

I mam zagwozdkę, bo zarówno 1 i 2 rodzinka jest mega mega słodka, fajne warunki i ogólnie mega się jaram, ale boje się podjąć decyzji no i strasznie się czuje z tym, że muszę komuś odmówić - serce mi się kraja bo z chęcią pojechałabym do obu naraz. Każda ma jakieś plus i minusy, ale ja tak nie lubie podejmować decyzji. Za każdym razem jak wyjeżdżałam wcześniej miałam tylko jedną rodzinkę zdecydowaną na mnie więc brałam i nie oglądałam się na nic innego, bo nie było możliwości.  Mama mi krzyczy do ucha jedź do UK bo nie wiadomo czy później będziesz miała okazję, a ja już nie wiem. Co wy byście mi doradzili?? Help me!




Komentarze

Popularne posty z tego bloga

New Year, new me.... lol just kidding..

Tak więc patrząc na poprzedni rok, mam nadzieję że moja skromna osoba będzie bardziej stanowcza i wytrwalsza w dążeniu do celów niż w roku poprzednim. Być może nie nazwałabym zeszłego roku porażką nawet małą (w końcu przynajmniej zaliczyłam semestr - hehe taki żarcik), ale na pewno zawiodłam na wielu polach, jak np. mój wyjazd - totalna porażka, bo nawet nie postawiłam palca na mapie, a co dopiero podróż, a co do samego podróżowania to również słabo. I inne niewielkie rozczarowania. 

Nie mam wielu postanowień, jednak moim celem na ten rok jest to, aby przestać być takim małym narzekaczem! Szok i niedowierzanie. A no i może poprawić liczebność postów na blogu, bo zeszłoroczne 2 posty... no cóż tu dużo mówić. No i przebieram nóżkami w oczekiwaniu na wyjazd, mam nadzieję że w tym roku się ogarnę!



Moi mili w tym Nowym Roku, życzę wam przede wszystkim siły woli, szczęścia i zdrowia, a wszystko czego pragniecie niech wam się ziści.

Popadając w marazm...

Wieki mnie tutaj nie było... I można by powiedzieć, że od tego czasu popadam w marazm, letarg, gnije w miejscu, zwał jak zwał...
Pod koniec września wróciłam do domu, na uczelnie, później do pracy.... i tak sobie bimbam nic nie robiąc.. Było dużo marzeń, słów, wywodów, mimo to mało motywacji i działania... Miały być wakacje życia wyszła nuda, nuda, nuda i jeszcze nuda. Zostałam tym razem w domu, na praktyki i w pracy. Bo przecież zmiana pracy co chwile, 3 miesiące tu to tam raczej średnio wygląda w CV, bo odpocznę, bo to bo siamto. Już po półmetku stwierdzam, że te wakacje zmęczyły mnie bardziej niż podcieranie tyłków cudzym dzieciom w innym kraju. Tęskno mi za językiem, ola boga i to jak BARDZO ! Sama nie wierze w to co mówię, ale tak bardzo mi tęskno jak stąd do Londynu. Tęskno mi za tym uczuciem niepewności " czy dam radę, wgl gdzie ja jadę i do kogo ?!", wiecie taka adrenalinka, za podróżami. Boże jak ciężko mi się zmotywować, żeby gdzieś pojechać jak siedzę w domu, nawe…