Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlanie postów z maj, 2015

#bez tytułu

Kocham studia, kocham sesje... - czujecie ten sarkazm? 
Nawet nie wiem co napisać - taa, coś nowego. Nie mniej jednak, jest źle. Przyszłam po dramatyzować, albo zapowiedzieć moją kolejną katastrofę życiową. Oczywiście mam rozdwojenie jaźni przed sesją, albo ogólnie tak... Teraz rozumiem lament Bili z tamtego roku na fb, obecnie czuje to samo. Mam wrażenie, że studia to jedno wielkie nieporozumienie, mam chęć wstać, wyjść i trzasnąć drzwiami.

 Jak na ten moment opiekowanie się rozwydrzonymi dzieciakami to pikuś przy tym całym g. Od marca "szukam rodzinki" -  ta ten cudzysłów nie jest przypadkowy. Moje poszukiwania polegają na założeniu konta na apw i za spamowaniu miliona grup na fb. Po dostaniu odp albo je ignorowałam, albo nawet jak na nie odp. to się okazywało, że ludzie szukają kogoś na już lub od czerwca, na dłuższy czas etc. (Zaznaczę, że w ogłoszeniu miałam dokładnie napisane od kiedy do kiedy mogę zostać). Tak więc mój rytuał powtarzał się mniej więcej co miesiąc, a …

W moim kraju, ale tak jakby nie moim ...

Od kiedy zaczęłam uzyskiwać jakąkolwiek świadomość polityczną czy poglądową, strasznie emocjonowałam się takim wydarzeniem jak wybory. Będąc niewiele młodsza byłam przekonana, że żyje w wolnym kraju, gdzie mój głos jako obywatela ma jakieś znaczenie, że jeżeli ludzie chcą to mogą coś zmienić w normalny i cywilizowany sposób. Nie rozumiałam i nadal nie rozumiem dlaczego ludzie nie mogą wykonać swojego przywileju, a zarazem obowiązku wobec swojego kraju. Nie wiem, nie wyobrażam sobie abym mogła słuchać od rodziców, że oni nie idą na wybory. Raz oni sami się motywują, a na dokładkę ja rzępolę, że muszą, że trzeba. Logiczny jest dla mnie wniosek, że jak człowiek nie głosuje (a miał możliwość) to nie ma prawa do narzekania. Bo dlaczego ? Nie chciało mu się podnieść dupy z krzesła i zrobić"trzech kroków", ale siedzieć i narzekać może - jak mu źle? Ja się pytam co zrobił żeby to zmienić ? "Mój głos nic nie zmieni" Na pewno te 50 % nie oddanych głosów nie zmieniłoby NIC, …