Przejdź do głównej zawartości

#2 Różnice, różności



  1. Stare domy - czyli coś co uwielbiają Anglicy. Jeżeli nie stać Cię na kupienie starego domu to źle, ale zawsze możesz kupić nowy dom stylizowany na stary. Tak właśnie! Anglicy uwielbiają cegłę jest ona wszędzie ! Uwielbiają również białe ściany (brudną biel i tego typu rzeczy też) ! Są one wszędzie, jeszcze nie byłam w domu tutaj, który nie miałby białych lub kremowych ścian. 
  2. Agencje nieruchomości  - Znacie tabliczki SOLD z filmów i z seriali ? Tu to normalność, jak nie zobaczysz przynajmniej jednej tabliczki na ulicy, którą idziesz to wiedz, że jest coś nie tak. Są wszędzie! Centrum miasta jest nawet ulica na której są praktycznie same biura nieruchomości i kilka sklepów (w tym polski :D) i jeden pub. 
  3. Wieżowce i bloki - wieżowca to ja w tym miasteczku nie widziałam i raczej nie zobaczę. Jednak już w Slough można coś już spotkać. Co do mieszkań w bloku, to raczej są to nowe osiedla niedawno powstałe i coś bardziej w stylu apartamentowców (nie wiem na pewno nie byłam).
  4. Bliźniaki i szeregowce  - Czyli kolejna rzecz jaką uwielbiają Anglicy. Jest tego pełno. 
  5. Domy familijne - Nie wiem jak to się naprawdę nazywa, ale to coś w stylu naszych bloków, jednak ogólnie bryła przypomina wielki dom, a we wewnątrz są apartamenty.
  6. Sprawdź jak wygląda dom sąsiada od wewnątrz - niedawno ogarnęłam, że ze względu na fakt, że wszystko sprzedaje się przez pośrednika, a pośrednik ma stronę internetową, Ty możesz sprawdzić za ile sąsiad kupił dom, i na dodatek sprawdzić rozstaw jego pomieszczeń, a czasem i zobaczyć zdjęcia.
  7. Stare jest piękne - mówiłam już o starych domach, ale nie powiedziałam o starych meblach. Tak więc wszędzie możecie znaleźć sklepy ze starymi meblami lub stylizowanymi na stare. Każde krzesło wygląda inaczej przy stole? Nie szkodzi, to tak ma być! Moi hości są "jacyś inni" wszystkie krzesła są takie same.
  8. Kominki - dom bez kominka, albo bez jego atrapy to nie jest wgl dom !
  9. Wykładziny - zazwyczaj piętro gdzie są sypialnie są wyłożone wykładziną, najlepiej białą, albo starymi deskami. 
  10. Ogródki - bardziej nazwałabym to wychodkami, bo jest to kilka na kilka metrów. Ale musi być! 
  11. Kołatka - nie uświadczysz chyba drzwi gdzie jej nie ma lub jej nie było ! Dzwonek - a to coś nowego!
  12. Listonosz - to coś co przyprawia Cię o bicie serca od godziny 10 do 12 kiedy to przynosi listy i strzela tym okropnym czymś co jest dziurą na listy, a ty myślisz, że ktoś przyszedł i lecisz na złamanie karku, aby otworzyć drzwi. 

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Czas decyzji.

Wiecie czego najbardziej nie lubię??  Podejmowania decyzji.
Podejmowanie decyzji to najbardziej stresujące chwile w moim życiu.... Stresowałam się przy wyborze gimnazjum, później liceum i kierunku w liceum, przedmiotów zdawanych na maturze, tematu z j. polskiego na maturze, kierunku studiów, powrotu na studia, wyboru agencji, wyborze tematu pracy inżynierskiej (do której pisania już straciłam zapał) za każdym razem na teście abc na egzaminie czy sprawdzianie. To takie chwile gdzie czuje się pod presją, zaczynam gdybać i zastanawiać się - co w moim przypadku nie jest dobrym rozwiązaniem. A już wgl. jak coś polubiłam lub mi się podoba to jest wgl. kaplica. hahha Tak samo jest dzisiaj kiedy muszę wybrać pomiędzy rodzinkami, obie są przesłodkie oraz obie są totalnie różne. 
Co do moich poszukiwań prowadziłam kilka rozmów z różnymi rodzinkami, dostałam paręnaście propozycji czy pozytywnych odpowiedzi. Jednak rozmowę na Skype zdecydowałam się tylko  z trzema. 
#1 Rodzinka z Irlandii co.Cava…

New Year, new me.... lol just kidding..

Tak więc patrząc na poprzedni rok, mam nadzieję że moja skromna osoba będzie bardziej stanowcza i wytrwalsza w dążeniu do celów niż w roku poprzednim. Być może nie nazwałabym zeszłego roku porażką nawet małą (w końcu przynajmniej zaliczyłam semestr - hehe taki żarcik), ale na pewno zawiodłam na wielu polach, jak np. mój wyjazd - totalna porażka, bo nawet nie postawiłam palca na mapie, a co dopiero podróż, a co do samego podróżowania to również słabo. I inne niewielkie rozczarowania. 

Nie mam wielu postanowień, jednak moim celem na ten rok jest to, aby przestać być takim małym narzekaczem! Szok i niedowierzanie. A no i może poprawić liczebność postów na blogu, bo zeszłoroczne 2 posty... no cóż tu dużo mówić. No i przebieram nóżkami w oczekiwaniu na wyjazd, mam nadzieję że w tym roku się ogarnę!



Moi mili w tym Nowym Roku, życzę wam przede wszystkim siły woli, szczęścia i zdrowia, a wszystko czego pragniecie niech wam się ziści.

Pani dobra rada...

Boże, Boże, czyżbym była już prawie na półmetku mojej przygody. Nie wiem gdzie, nie wiem jak, jednak mój czas się ulotnił. Bycie AU PAIR przez całe wakacje na totalnym zadupiu  było chyba moim najgłupszym pomysłem na jaki wpadłam w trakcie całego mojego życia. Do domu pewnie wrócę bardziej zdołowana niż w tamtym roku i znowu będę ślęczeć na uczelni.


Co się działo?
W sumie nic! Nie poznałam, żadnej au pair! W sumie u mnie to nic dziwnego, bo zawsze mam z tym problem, w tamtym roku też zajęło mi miesiąc zanim się ogarnęłam i zaczęłam poznawać dziewczyny. Polek to tu raczej nie uświadczę, chociaż jak to ja zazwyczaj robię staram się ograniczać mój polski (ta jasne niezły bajer), no dobra nie licząc skype z domem (i potajemnego gadania do psów). Mamy jedną Polkę na wiosce i hostka chce mnie nieźle z nią zafriendować, ale serio o czym ja mam gadać? Dziwnie się czuję friendując ze znajomymi hostów więc tak to też się staram ograniczać. Hostka chyba zaczyna myśleć, że moje referencje są wys…