Przejdź do głównej zawartości

Happy Birthday to me !

Jestem stara, to takie smutne. Już nie mogę powiedzieć, że jestem nastolatką! Tak bardzo mi przykro! Pora umierać, ale najpierw wiecie szybko założyć rodzinę, pójść do pracy za najniższą płacę i wgl się cieszyć, że człowiek ją ma, kupić mieszkanie, albo dom a później harować do końca życia aby jakimś cudem spłacić kredyt, wykształcić dzieci, utrzymać porządek w domu, nie doprowadzić do totalnej alkoholizacji teoretycznego męża i ogólnie rozpadu małżeństwa przed spłatą kredytu.

 A tak naprawdę znowu buduję zamki z piasku i rysuje plany które może zniszczyć wiatr, nie no tak na serio to moje lenistwo i głupota. Zawsze jak toś mnie pytał co lubię i czym się zajmuje, interesuje to mówiłam: geografia, fotografia, podróże, a tak naprawdę wszystko jest kłamstwem. Z geografii jestem totalną  kłodą, dołkiem, nogą, ale jedno jest pewne - nie jestem z niej dobra. Fotografia - serio nie pamiętam kiedy ostatnio robiłam zdjęcia, bo naprawdę tego chciałam, bo z niecierpliwością chciałam zobaczyć efekt. Podróże - serio ? Serio Dama? Gdzie Ty podróżowałaś? No po prostu bardzo śmieszne. Siedziałam ciągle na dupie i mówiłam- musze tu, tu i tu pojechać. Ale najpierw zorbie to, to, to może to i to jeszcze i wtedy będę mogła. A teraz mam wrażenie, że mi czasu nie starczy. A studia ? Tak na serio? To nie chce mi się. Ale mam swoje powody dla których chce to zrobić, a jak mnie wywalą drugi raz no to cóż ... Gorzej być nie będzie..

Co do postu o moich małych potworach. Dla wszystkich którzy stwierdzili, że jak żyć? Jak można być au pair? Że maskara podszyta tragedią, że moje dzieciaki to diabły wcielone i ogólnie rodzinka nie za bardzo. Oraz do tych co może stwierdzili, że wgl co ja wiem o au pairowaniu, że to nic i mam dobrze i tylko narzekam. To więc prawda jest taka, że wybrzydzam, narzekam i użalam się nad sobą, bo mi się nudzi. Mimo, że czasem mam ochotę dokonać aktu samookaleczenia, albo zamordowania kogoś to i tak jest tylko czasem. Prawda jest taka, że dzieckiem którym tylko się zajmowałam na dłuższą metę to mój młodszy brat... Uwierzcie mi był biedny, nigdy nie miałam cierpliwości i ogólnie byłam kijową starszą siostrą .. Poza tym to inne dzieci na krótki wymiar, albo odwiedziny. Tu mam dzieciaki 24 na 7 i nie ma znaczenia czy pracuje czy nie. Bo jak w nocy płacze to ja czasem też się przebudzam, nie muszę wstawać, ale czasem nockę mam rozwaloną. W weekend czasem przyjdzie do Ciebie i będzie coś chciało, albo o dziwo z samego rana wtedy kiedy nie musisz się nim zajmować chce się z tobą pobawić, a w tygodniu to nie łaska bo przecież jesteś be i wszystko jest lepsze niż ty. Kiedy krzyczy nie ma znaczenia czy sie nim zajmujesz czy nie bo nadal to słyszysz.. Kiedy co rano się obrażają bo każesz im się ubrać i iść do szkoły, albo nie pozwalasz im zrobić tego co chcą.. Jednak potrafią być miłe, potrafią poprosić -jezeli chcą i podziękować, potrafią się bawić i czasem nawet się nie rozpłakać, aby pokazać Ci jakim dużym, małym człowiekiem jest ... Potrafią zarzucać Cię opowieściami na różne dziwne tematy używając słów z dziwną wymową i akcentem których nie potrafisz zrozumieć i zastanawiasz się co to może być przez kolejne półgodziny, a jemu chodziło jedynie o marchewkę, słodycze, widelec albo poduszkę... Poza tym rodzice reagują, jeżeli im powiem, że konkretnie młodzi przekroczyli granicę, albo jeżeli dzieciaki są niemiłe wobec mnie przy nich. Co do bycia niemiłym, wydaje mi się, a przynajmniej mam nadzieję, że po prostu czasem za dużo ze mną przebywają, to konkretnie mają mnie dość, a z drugiej strony czasem się ze mną drażnią. Jednak czasem co prawda rzadko, bo rzadko potrafią być kochane... Co do ogólnej sytuacji, nie jestem jakoś super zżyta z rodzinką, jak dla mnie to nadal praca i niekoniecznie czuje się pewnie w otoczeniu rodziny, czasem nie wiem co zrobić czy powiedzieć. Jednak to chyba głównie z mojego powodu, bo z tego co zauważyłam są otwartymi ludźmi. Tak jakoś, sama z siebie nie mogę się przełamać... Chociaż w sumie nie wiem jakim cudem mam miano doradcy  w stylizacjach hostki ... Ja taka modna i uczulona na piękno.. Tak właśnie to moje drugie imię. Już się tyle naczytałam i nasłuchałam od innych dziewczyn na temat "złych" rodzin, że głowa mała. Jednak daj damie palec, a będzie chciała całą rękę... Poza tym nadal się dziwie, że tu jestem... Serio tyle rzeczy zepsuć w ciągu 3 miesięcy ? Nie wiem czy ktoś może mnie przebić...

Na dodatek wczoraj czarny kot przeszedł mi drogę, gorzej już chyba być nie może więc to może na szczęście teraz, ale i tak latam szybciej za dzieciakami niż wcześniej...

A dzisiaj rano, cóż oczywiście zaspałam i zrobiło mi się strasznie głupio, boooo hostka była po noce i czekała na mnie bo J. już oczywiście wstał. I ogólnie nie ogarnęłam bo koło niego stał prezent i zaczęłam kminić czy po szkole idzie na jakieś urodziny czy coś, albo dlaczego bawi się opakowaniem urodzinowym.. Silly meeee. I ogólnie jak otworzyłam prezent to sie trochę głupio poczułam bo nie dałam nic Hostom na urodziny jedynie J. małą grę na jego urodziny... Ogólnie nie wiem tak dziwnie... Hahahah Tak bardzo Dama !
nie ma to jak kupić sobie samemu prezent


zdziwiłam się strasznie! I mam nadzieje, że to co było w środku oznacza, że pomimo tego, że doprowadzam częściowo ich dom do totalnego chaosu nadal są ze mnie zadowoleni ! 





Soooooo.... Happy Birthday to mee !

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Czas decyzji.

Wiecie czego najbardziej nie lubię??  Podejmowania decyzji.
Podejmowanie decyzji to najbardziej stresujące chwile w moim życiu.... Stresowałam się przy wyborze gimnazjum, później liceum i kierunku w liceum, przedmiotów zdawanych na maturze, tematu z j. polskiego na maturze, kierunku studiów, powrotu na studia, wyboru agencji, wyborze tematu pracy inżynierskiej (do której pisania już straciłam zapał) za każdym razem na teście abc na egzaminie czy sprawdzianie. To takie chwile gdzie czuje się pod presją, zaczynam gdybać i zastanawiać się - co w moim przypadku nie jest dobrym rozwiązaniem. A już wgl. jak coś polubiłam lub mi się podoba to jest wgl. kaplica. hahha Tak samo jest dzisiaj kiedy muszę wybrać pomiędzy rodzinkami, obie są przesłodkie oraz obie są totalnie różne. 
Co do moich poszukiwań prowadziłam kilka rozmów z różnymi rodzinkami, dostałam paręnaście propozycji czy pozytywnych odpowiedzi. Jednak rozmowę na Skype zdecydowałam się tylko  z trzema. 
#1 Rodzinka z Irlandii co.Cava…

New Year, new me.... lol just kidding..

Tak więc patrząc na poprzedni rok, mam nadzieję że moja skromna osoba będzie bardziej stanowcza i wytrwalsza w dążeniu do celów niż w roku poprzednim. Być może nie nazwałabym zeszłego roku porażką nawet małą (w końcu przynajmniej zaliczyłam semestr - hehe taki żarcik), ale na pewno zawiodłam na wielu polach, jak np. mój wyjazd - totalna porażka, bo nawet nie postawiłam palca na mapie, a co dopiero podróż, a co do samego podróżowania to również słabo. I inne niewielkie rozczarowania. 

Nie mam wielu postanowień, jednak moim celem na ten rok jest to, aby przestać być takim małym narzekaczem! Szok i niedowierzanie. A no i może poprawić liczebność postów na blogu, bo zeszłoroczne 2 posty... no cóż tu dużo mówić. No i przebieram nóżkami w oczekiwaniu na wyjazd, mam nadzieję że w tym roku się ogarnę!



Moi mili w tym Nowym Roku, życzę wam przede wszystkim siły woli, szczęścia i zdrowia, a wszystko czego pragniecie niech wam się ziści.

Pani dobra rada...

Boże, Boże, czyżbym była już prawie na półmetku mojej przygody. Nie wiem gdzie, nie wiem jak, jednak mój czas się ulotnił. Bycie AU PAIR przez całe wakacje na totalnym zadupiu  było chyba moim najgłupszym pomysłem na jaki wpadłam w trakcie całego mojego życia. Do domu pewnie wrócę bardziej zdołowana niż w tamtym roku i znowu będę ślęczeć na uczelni.


Co się działo?
W sumie nic! Nie poznałam, żadnej au pair! W sumie u mnie to nic dziwnego, bo zawsze mam z tym problem, w tamtym roku też zajęło mi miesiąc zanim się ogarnęłam i zaczęłam poznawać dziewczyny. Polek to tu raczej nie uświadczę, chociaż jak to ja zazwyczaj robię staram się ograniczać mój polski (ta jasne niezły bajer), no dobra nie licząc skype z domem (i potajemnego gadania do psów). Mamy jedną Polkę na wiosce i hostka chce mnie nieźle z nią zafriendować, ale serio o czym ja mam gadać? Dziwnie się czuję friendując ze znajomymi hostów więc tak to też się staram ograniczać. Hostka chyba zaczyna myśleć, że moje referencje są wys…